| Mam prawie 42 lata. Jestem szczęśliwym mężem mojej żony i ojcem córki i syna :) Przez prawie 20 lat żyłem bez Pana Boga. Zapomniałem o Nim, może przez ciężką muzykę, może przez radiestetów i znachorów, którzy jak wiemy działają dzięki złemu duchowi, z jakiś przyczyn odwróciłem się od Pana Boga na 20lat, choć byłem w młodości ministrantem, śpiewałem w chórze w Kościele, jednak pewnego dnia "coś mnie dopadło". Wiodło mi się różnie, raz lepiej, raz gorzej, lecz w głębi serca brakowało mi jakiegoś szczęścia, poczucia celowości życia, żyło się od chwili do chwili, i z każdym kolejnym rokiem wszystko było coraz bardziej "bez sensu". W 2007-8r zacząłem się trochę bardziej otaczającą rzeczywistością, bo coraz bardziej odnosiłem wrażenie że "coś tu nie gra", dlaczego jest tyle sprzeczności, dlaczego Biblia mówi co innego, a szkoła co innego, nauka co innego, zacząłem szukać w internecie i trafiłem na temat NWO i na synagogę szatana - właścicieli-uzurpatorów tej planety, ich powiązań z Kościołem Katolickim - Watykanem itp. Podczas tego mojego "śledztwa" wyłonił się również nietuzinkowy Kapłan Ks. Piotr Natanek, z ciekawości zacząłem słuchać tego co mówi ten Kapłan. Był koniec roku 2010, a ks. Piotr zaczął publikować swoje kazania od sierpnia 2010. Muszę w tym miejscu wspomnieć o tym, jak Pan Bóg mnie prowadził, te lata 2007-2009 zacząłem myśleć o powrocie do Kościoła, powrocie na Mszę św., przechodząc obok naszego parafialnego Kościoła, odczuwałem coś, że chcę tam iść, ale brakowało mi motywacji, bodźca, odczuwałem jakiś nieuprawniony wstyd, ale Pan Bóg mi pomógł, postawił po prostu na mojej drodze moją obecną Małżonkę i wbrew wszystkim okolicznościom, a było ich sporo, po niedługim czasie znajomości zdecydowaliśmy się na ślub. To był "bodziec" od naszego Ojca, dzięki któremu wyspowiadałem się po 20 latach życia w grzechu. Muszę też wspomnieć o pewnych spostrzeżeniach, które po powrocie na Mszę św. uderzyły mnie bardzo mocno. Przede wszystkim "rozluźnienie" obyczajów. Kiedy opuszczałem Kościół 20 lat wcześniej, inaczej wyglądała Msza św., inaczej wyglądało wnętrze Domu Bożego, były balaski, więcej obrazów świętych, wierni klęczeli na "Baranku Boży..", na "Chwała Ojcu.." robiło się znak krzyża, teraz nikt nie robi.. wierni klęczeli również przyjmując Komunię św., a jak zobaczyłem, że ludzie stoją w kolejce jak po mięso i nawet nie klękają, to nie mogłem wyjść ze zdziwienia "co się stało??" Parę razy po mojej pierwszej spowiedzi po latach, sam przyjąłem Pana Jezusa na prostych kolanach, ale czułem się nieswojo, jakoś tak bez czci dla Boga, tak po prostu z marszu i do ławki.. Po wysłuchaniu kilku kapłanów którzy publikują swoje nauczanie w internecie, powróciłem do jedynej właściwej formy, czyli tylko na kolanach i do ust. Wrócę teraz do nauczania Ks. Piotra. Wysłuchałem w tamtym czasie setki jego kazań, dowiedziałem się, jak powinna wyglądać działalność prawdziwego kapłana, że można mówić i nauczać o Bogu! nie o jakiś bliżej nieokreślonych rozmytych - nazwę to "mydlinach", ks Piotr mówił godzinami tak interesujące rzeczy, że człowiek nie chciał przestawać tego słuchać, a wiara rośnie od słuchania :) Nauczył mnie ks. Piotr szacunku do sakramentaliów, do obrazów świętych, do Kapłanów, do Matki Najświętszej i w końcu do samego Pana Jezusa. Teraz nie wyobrażam sobie stać butnie na prostych kolanach przed moim Panem i Królem, który w Swojej wielkiej Chwale schodzi do nas ukryty w Hostii, nasz Zbawiciel i Pan wszelkiego stworzenia, jak można stać w takim momencie na prostych kolanach ? tego nie pojmuję. ks.Piotr ukierunkował mnie też na właściwe lektury, modlitwy, wiem że Msza św jest OFIARĄ, Golgotą, że na "Baranku Boży" Jezus faktycznie umiera na krzyżu i że można tylko w takim momencie klęczeć i skupić się na tej Ofierze jaką za nas ponosi, zamiast obracać się i dawać buzi Pani Zosi z uśmiechami, bo jakiś burzyciel liturgii przed 50 laty zrobił z Mszy św protestancką formę bez formy. Wiem dzięki ks. Piotrowi, że Msza sw Trydencka jest najdoskonalszą formą kultu naszego Boga, znam na pamięć większość liturgii po łacinie, wiem że łacina to święty język Kościoła, nie jakiś obcy język, tylko nasz święty język, którego kapłani winni nauczać wiernych, a tego nie robią. Znam modlitwę codzienną po łacinie, moja 4-letnia córka nawet umie wykonać znak krzyża po łacinie i modlitwę Ave Maria Gratia Plena... skoro moja 4-letnia córka może to znać, to dlaczego 99% katolików w Polsce tego nie zna ? Wiem też dzięki ks.Piotrowi, że należy się modlić za kapłanów, że można oddawać Bogu ofiarę za konkretnego kapłana, że można być żertwą ofiarną, więc jestem żertwą ofiarną, Pan Bóg mnie prowadzi i robi ze mną co chce, i bardzo z tego rad jestem, bo On wie lepiej, która ścieżka dla mnie jest właściwa, a która nie. Kolejne wątki, świętych obcowanie i ich pomoc, Aniołów obcowanie i ich pomoc. Wiem też że media, gazety, radio, TV to narzędzie diabła, Bóg Ojciec powiedział "wasze telewizory niosą wam śmierć" - zatem nie mamy w domu telewizji już 5 lat i żyje się nam z tym świetnie, nie ma radia, TV ani gazet, diabeł nie ma możliwości wlewać swojego jadu do naszego domu :) Dzięki ks. Piotrowi nasza wiara pogłębia się, spowiadamy się z żoną średnio 1x w miesiącu, jak coś czytam, to zawsze jest to pokarm dla ducha, nie marnuję czasu na lektury, które mnie nie zbliżają do Boga.. Panie Boże, prowadź swojego Kapłana Twoimi ścieżkami. Króluj nam Chryste ! :) Marcin (...) Dąbrowa Tarnowska |