| Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica. Witam kochany ks. Piotrze. Nazywam się Piotr (...) mam 34 lata obecnie mieszkam i pracuje w Norwegii od prawie 9 lat razem z żoną Moniką i czwórką dzieci: Nikolą (8), Izabelą (6), Patrykiem (3) i Wiktorem (9 miesięcy). Małżeństwem jesteśmy 11 lat. W Polsce pochodzimy z podlaskiego, ja z Konarzyc obok Łomży, a żona z Łomży. Ukochany ks. Piotrze pragnę napisać jak Pan Bóg wkroczył w życie moje i mojej rodziny, ucząc nas żywej wiary posługując się księdzem. Od dzieciństwa poprzez niektórych księży, moją mamę, babcię, katechetkę z podstawówki (osoby które najbardziej utkwiły mi w pamięci) byłem uczony wiary katolickiej. Prawie zawsze z mamą i dwoma braćmi Łukaszem i Grzegorzem byliśmy co niedziela na mszy św., tata był z nami rzadko, ale Bogu dzięki teraz jest o wiele lepiej. Nauczono mnie także codziennej wieczornej modlitwy. Pomimo tego diabeł nie spał i cały czas skutecznie wkraczał poprzez uciechy tego świata, a ja ulegając okolicznościom i pokusom wdeptywałem coraz bardziej w bagno grzechu. Dzisiaj mam świadomość, że poczynając od lat nastoletnich kończąc około 4 lat po ślubie, żyłem cały czas w grzechu ciężkim, a moje spowiedzi św. i Komunie św. były świętokradzkie. Kilka razy w tym czasie czułem w sercu krótkie pytanie Pana Jezusa: "czy Mnie kochasz?", odpowiadałem: nie teraz Jezu. Miałem również wewnętrzne pragnienie, żeby przeczytać Biblię. Widząc całą nienawiść wylewaną w mediach i nie tylko, na Kościół katolicki, postanowiłem ok. przeczytam żeby się przekonać jak to w końcu jest z tym Kościołem, od Kogo jest i po co. Po przeczytaniu (około 1 roku) niewiele rozumiejąc stwierdziłem Kościół katolicki nie jest zły i pochodzi od pana Jezusa. Potem przeczytałem "Dzienniczek" św. s. Faustyny, a po tym trafiłem "przypadkiem" w internecie na książkę Glorii Polo "Trafiona przez piorun". To był dla mnie pierwszy szok i otwarcie oczu. Poszedłem w Oslo w parafii św. Olafa do spowiedzi z całego życia i szybko, dzięki Bogu, przekonałem do tego również moją kochaną żonę. Tak jak z Glorio Polo tak i też "przypadkiem" po nie długim czasie (około 5 lat temu) trafiłem na księdza kazanie, kiedy je włączyłem i usłyszałem nie tyle pierwsze słowa co głos księdza przeszył mnie jakby (ciężko to wyrazić) piorun od czubka głowy do stóp. Byłem pewien (znów nie da się tego odczucia określić), że słyszę głos Żywego Jezusa Chrystusa, trwało to chwilę jednak nigdy tego nie zapomnę. Kazań księdza słucham do dziś. Dwa lata temu byłem z żoną (już w ciąży z Wiktorkiem) trójką dzieci i moją mamą na Pustelni gdzie po mszy św. przyjął nas ksiądz do żertw ofiarnych. Byliśmy u księdza krótko nie całą dobę, miałem wyrzuty sumienia, że nie poprosiłem ks. o błogosławieństwo na odjazd, przepraszam i proszę o nie teraz, a dobrego Boga o łaskę poznania, że ksiądz mnie i moją rodzinę błogosławi. Dzięki Panu Bogu w ciągu tych około pięciu lat nauczył ksiądz mnie i moją rodzinę żyć żywą Wiarą, kochać w Trójcy Jedynego Boga ponad wszystko, kochać naszą Matkę Maryję, kochać Kościół Katolicki, kapłanów, bliznich. Dlatego pozwolę sobie ks. Piotrze nazwać Ojcem duchownym moim i mojej rodziny. Jestem pewien, że gdyby Pan Bóg nie postawił księdza na naszej drodze, moje życie małżeńskie i bycie ojcem nie byłoby tak ukierunkowane na Pana Boga i Kościół jak jest obecnie. Oczywiście jeszcze ogrom pracy przed nami, a mankamentów i słabości co nie miara, ale wiem, że kochany nasz Ojciec w Niebie nigdy nas nie opuści. Z całego serca księże Piotrze dziękuję w imieniu swoim i mojej rodziny, że tak wytrwale i gorliwie pełni ksiądz wolę Pana Boga. Proszę w intencji księdza w każdy piątek postem i modlitwą. Przepraszam, że tak krótko bo można by jeszcze wiele napisać. Prawie już wszystkie niepotrzebne zajęcia zamieniłem na modlitwę i zdobywanie wiedzy o Panu Bogu, a czasu w ciąż mało. Kocham cię Ojcze duchowny, niech Bóg ks. błogosławi. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica. |