|
108 polskich męczenników z czasów II wojny światowej Cz. VII 28. Bł. Marianna Biernacka (1888-1943), jest jedną z dwu świeckich kobiet z grona 108 męczenników. Urodziła się w 1888 r. w Lipsku nad Biebrzą (W zaborze rosyjskim, na terenie ówczesnej guberni grodzieńskiej, utworzonej w 1801 r. na obszarach grodzieńszczyzny zagrabionych I Rzeczypospolitej), z domu Czokało. Prawdopodobnie była wyznania grekokatolickiego. Być może dlatego w materiałach kościelnych nie zachował się dokładny dzień jej urodzenia - w tym czasie wielu unitów było chrzczonych bez kapłana i nie sporządzano przy tym stosownej dokumentacji. O tym, że Marianna była ochrzczona i wierząca świadczy fakt zawarcia przez nią sakramentu małżeństwa w kościele katolickim w Krasnymborze. Miała wówczas 20 lat i wyszła za mąż za Ludwika Biernackiego; prowadzili ok. 20-hektarowe gospodarstwo. Z sześciorga dzieci przy życiu pozostało dwoje - córka Leokadia i syn Stanisław. Po śmierci męża córka wyszła za mąż, a Marianna zamieszkała już tylko z synem. 11 lipca 1939 r. syn Stanisław zawarł związek sakramentalny z Anną z domu Szymańczykówną. Rok później urodziła się ich pierwsza córka, która zmarła w niemowlęctwie; a w 1941 r. przyszła na świat druga - Eugenia. W czerwcu 1943 roku miejscowy oddział partyzancki (...) zorganizował na moście rzeki Biebrzy zasadzkę na żandarmów niemieckich celem zdobycia broni. Żandarm niemiecki, który wpadł w zasadzkę, oddał broń bez walki. Towarzyszący mu policjant stawiał opór i został zabity. Wydarzenie to stało się pretekstem do wznowienia terroru wobec miejscowej ludności. Na przełomie czerwca i lipca 1943 r. w okolicach Lipska nad Biebrzą Niemcy rozpoczęli masowe aresztowania - odwet za zabicie niemieckiego policjanta przez partyzantów. Na liście zatrzymanych, którą kazano sporządzić sołtysowi, znaleźli się syn Marianny, Stanisław, i brzemienna synowa Anna. Gdy o świcie 1 lipca 1943 r. do domu weszli żandarmi i kazali młodym iść, Marianna padła do nóg esesmana, błagając, by mogła pójść zamiast synowej. Po latach Anna Biernacka (1917-2014) tak wspominała to wydarzenie: ...ciężko było. Przyszli, zastukali, otworzyli... Boże, zabierają nas!... Dom okrążony; pod domem już była gromada ludzi nazbieranych. Powiedzieli: Ubierać się!... Mąż wstał... Boże, zabierają nas! I ja już wychodzę i on wychodzi... Teściowa otworzyła drzwi i mówi: Panowie nie zabierajcie jej! Ja pójdę, ja pójdę razem z wami... Niech ona zostaje się, ona ma dwa tygodnie jeszcze do porodu!... I sołtys to przetłumaczył do policjanta... I policjant mnie zostawił... . Łącznie pięćdziesięciu aresztowanych przewieziono do więzienia w Grodnie, gdzie Marianna i jej syn spędzili około dwóch tygodni. Po aresztowaniu Stanisława i Marianny, Anna z Leokadią pojechały ich odwiedzić w więzieniu. Nie pozwolono im się zobaczyć. Przekazano tylko prośbę Marianny o różaniec i parę rzeczy. Ostatnie dni życia Marianna spędziła w dusznej, zatłoczonej celi - na modlitwie; śpiewała Godzinki.... 13 lipca 1943 r. Mariannę Biernacką rozstrzelano wraz z synem i czterdziestoma ośmioma mieszkańcami Lipska na fortach w Naumowiczach pod Grodnem (dziś Białoruś). Miejsce pochówku ofiar pozostaje nieznane. Pamięć o egzekucji i ofierze Marianny jest w Lipsku do dziś żywa - w tablicach, pomnikach i modlitwie mieszkańców. Powrót |