|
108 polskich męczenników z czasów II wojny światowej Cz. XVII Obraz ze str. https://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/06-12a.php3 (dostęp 08. 09. 2025 r.) OJCOWIE FRANCISZKANIE Rodzina zakonna Zakon Braci Mniejszych (OFM) założony przez świętego Franciszka z Asyżu w 1207 r., zatwierdzony w 1223 r., w Polsce obecny od 1227 r. Charyzmat zakonu: „zachowanie świętej Ewangelii przez życie w posłuszeństwie, bez własności i w czystości" (Reguła z 1223 r.), według zawołania: „Pokój i dobro", „Bóg mój i wszystko", „Niech Pan obdarzy cię pokojem". Dziedzictwo świętości W ciągu całej swojej historii franciszkanie dali Kościołowi ponad 200 świętych i błogosławionych. Polscy święci i błogosławieni: święty Jan z Dukli, błogosławiony Szymon z Lipnicy, błogosławiony Władysław z Gielniowa, błogosławiony Rafał z Proszowic oraz pięciu błogosławionych z grona 108 męczenników Kościoła w Polsce z czasów II wojny światowej[1]. 64. Bł. o. Krystyn Wojciech Gondek OFM (1909-1942), na chrzcie Wojciech Stanisław, urodził się 6 kwietnia 1909 r. we wsi Słona, należącej do parafii Zakliczyn nad Dunajcem w diecezji tarnowskiej. Był synem Jana Gondka i Julii z domu Cichy. Sakrament chrztu świętego przyjął 8 kwietnia 1909 r.; wówczas otrzymał imiona Wojciech Stanisław. Po ukończeniu szkoły powszechnej w Zakliczynie w 1924 r. kontynuował naukę we Lwowie, w Kolegium Serafickim przy klasztorze Braci Mniejszych. Pobyt w środowisku franciszkańskim sprzyjał dojrzewaniu jego powołania. Po ukończeniu szóstej klasy zwrócił się z prośbą o przyjęcie do Zakonu Braci Mniejszych. 16 lipca 1928 r. rozpoczął nowicjat w Zakonie Braci Mniejszych, w Prowincji Matki Bożej Anielskiej. Po złożeniu pierwszych ślubów zakonnych rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne w Instytucie Teologicznym przy Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu, przygotowując się do kapłaństwa. W 1933 r. złożył uroczystą profesję zakonną, a 21 czerwca 1936 r. przyjął święcenia kapłańskie w katedrze przemyskiej[2]. Po święceniach został skierowany do posługi duszpasterskiej. Od listopada 1936 r. pełnił obowiązki wikariusza w klasztorze we Włocławku. Jako franciszkanin odznaczał się gorliwym życiem zakonnym i wiernym realizowaniem charyzmatu św. Franciszka z Asyżu. Był ceniony jako spowiednik, kaznodzieja i duszpasterz chorych. W posłudze wyróżniały go prostota, skupienie, skromność oraz troska o osoby potrzebujące duchowego wsparcia. Po wybuchu II wojny światowej podzielił los wielu polskich duchownych prześladowanych przez niemieckie władze okupacyjne. 26 sierpnia 1940 r., w uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej, został aresztowany we Włocławku. Po okresie uwięzienia oraz pobycie w obozach w Szczeglinie k. Poznania i w Sachsenhausen, 14 grudnia 1940 r. osadzono go w niemieckim obozie koncentracyjnym Dachau. Dachau stało się jednym z głównych miejsc męczeństwa duchowieństwa katolickiego w czasie II wojny światowej. Więziono tam szczególnie wielu polskich księży i zakonników. O. Krystyn doświadczał głodu, szykan, ciężkiej pracy ponad siły oraz wyniszczenia spowodowanego nieludzkimi warunkami obozowymi. Mimo cierpienia zachował wewnętrzny pokój, wiarę i życzliwość wobec współwięźniów. Świadkowie wspominali go jako człowieka głęboko rozmodlonego, uważnego w słowach, skromnego i spokojnego. Jeden ze współwięźniów, brat zakonny Wincenty Kula (1915-?), tak wspominał o. Krystyna: Razem byliśmy aresztowani, a w Dachau mieszkaliśmy w tej samej izbie i razem chodziliśmy do pracy, zwykle w polu, np. pracowaliśmy przy wykopkach, ręcznym pieleniu różnych upraw itp. Znałem więc go bardzo dobrze. Chociaż był człowiekiem młodym, liczył wtedy około 30 lat, to bardzo sobie cenił i dbał o swoją godność kapłańską, godność kapłana zakonnika. Był człowiekiem modlącym się, uważającym na każde słowo i zachowanie się (...). Ale bardzo źle znosił trudy obozowe. Był wycieńczony ciężką pracą i warunkami życia. (...) W bloku spaliśmy na sąsiednich pryczach piętrowych. Do końca był człowiekiem modlącym się"[3]. Przed śmiercią był całkowicie spokojny, a współwięźniowi Wincentemu Kuli podarował więzienną czapkę z daszkiem, twierdząc, że nie będzie jej potrzebował, bo już nie wróci z rewiru (obozowego szpitala). Ten sam świadek wspominał dalej: „Przed śmiercią pożegnał się ze mną słowami: »Do zobaczenia w niebie« (...). Mówił jeszcze: »ja już nie wrócę, bo Pan na mnie czeka«"[4]. Zmarł 23 lipca 1942 r. z powodu skrajnego wyczerpania organizmu; cierpiał na krwawą biegunkę. Miał trzydzieści trzy lata. Kościół katolicki uznał jego śmierć za męczeństwo poniesione z nienawiści do wiary. Pozostał wierny Chrystusowi i franciszkańskiemu powołaniu aż do końca, składając najwyższe świadectwo wiary w obozie koncentracyjnym. 65. Bł. br. Marcin Oprządek OFM (1884-1942) urodził się 4 marca 1884 r. w Kościelcu, obecnie stanowiącym część Chrzanowa, w rodzinie Stanisława Oprządka i Julianny z domu Cupryan. Trzy dni później przyjął sakrament chrztu świętego, otrzymując imię Jan. Pochodził z ubogiej rodziny chłopskiej i był piątym z sześciorga dzieci. Po ukończeniu sześcioklasowej szkoły ludowej w 1897 r. podjął pracę fizyczną, wspierając rodzinę, a równocześnie dojrzewało w nim pragnienie całkowitego poświęcenia życia Bogu. Do Zakonu Braci Mniejszych w galicyjskiej Prowincji Matki Bożej Anielskiej wstąpił jednak dopiero w 1912 r. Nie posiadał wykształcenia średniego, dlatego nie mógł rozpocząć studiów filozoficzno-teologicznych przygotowujących do kapłaństwa. Swoje powołanie realizował więc jako brat zakonny, z pokorą podejmując przez całe życie codzienne posługi we wspólnotach franciszkańskich. Prowincjałowi franciszkanów wyjaśnił w liście, dlaczego decyzję o wstąpieniu do zakonu podjął dopiero w wieku dwudziestu ośmiu lat: „Od kilku lat nosiłem się z zamiarem wstąpienia do zakonu, by w tym świętym stanie zapewnić sobie zbawienie duszy. Jednakowoż żyjąca staruszka matka, a także chory brat, byli przeszkodą w wypełnieniu tego zamiaru. Teraz po śmierci matki i brata, jestem zupełnie wolny w rozporządzaniu sobą, dlatego postanowiłem ten zamiar wykonać"[5]. 11 listopada 1912 r., podczas obłóczyn w klasztorze św. Kazimierza w Krakowie, otrzymał habit franciszkański i obrał imię zakonne Marcin. Początkowo pełnił posługę w klasztorze św. Franciszka z Asyżu w Wieliczce, a następnie został przeniesiony do klasztoru w Sądowej Wiszni, położonej około 40 km od Lwowa. Jego formację zakonną przerwał wybuch I wojny światowej. Ponieważ nie złożył jeszcze ślubów zakonnych, został powołany do armii austro-węgierskiej. Służył m.in. w 13. Pułku Piechoty, walcząc najpierw na froncie wschodnim, a następnie na froncie włoskim. Wojna nie zachwiała jego powołaniem ani nie zmieniła decyzji o poświęceniu życia Bogu w Zakonie Braci Mniejszych. Po jej zakończeniu powrócił do franciszkanów. W 1921 r. w Wieliczce złożył pierwsze śluby zakonne, a trzy lata później, 4 października 1924 r., w liturgiczne wspomnienie św. Franciszka z Asyżu, złożył profesję wieczystą. Jako brat zakonny pełnił proste, niepozorne, a zarazem niezwykle potrzebne posługi w klasztorach franciszkańskich. Był człowiekiem pracowitym, sumiennym i pokornym. Jego życie zakonne było świadectwem świętości realizowanej w codziennej wierności modlitwie, pracy, posłuszeństwu i służbie wspólnocie. Pełnił m.in. posługę furtiana w klasztorze w Krakowie, a następnie w Przemyślu. W 1926 r. przeniesiono go do Konina, później zaś do Lwowa. W 1933 r. został posłany do Włocławka, a po trzech latach znalazł się w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. Przebywał tam zaledwie kilka miesięcy, po czym powrócił do Włocławka, gdzie zajmował się ogrodem i odpowiadał za całe gospodarstwo przyklasztorne. Pełnił również dawną klasztorną funkcję szafarza, czyli brata odpowiedzialnego za sprawy gospodarcze i zaopatrzenie klasztoru. We Włocławku pozostał aż do wybuchu wojny i aresztowania przez Gestapo 26 sierpnia 1940 r. Tego samego dnia aresztowano także dwóch kapłanów i dwóch braci. Cała piątka stawiła się w siedzibie niemieckiej policji „dobrowolnie uwierzywszy funkcjonariuszowi, że jeszcze tego dnia pojadą do klasztoru w Niemczech, celem nauczenia się języka niemieckiego, a na czas ich nieobecności przyjadą zakonnicy z Niemiec. Prawdziwość słów gestapowca zdawał się potwierdzać fakt pozostawienia na miejscu dotychczasowego przełożonego"[6]. Przełożonym klasztoru we Włocławku był wówczas o. Narcyz Turchan (1879-1942), również późniejszy błogosławiony męczennik z czasów II wojny światowej. Początkowo przewieziono go wraz ze współbratem, wikariuszem konwentu, o. Krystynem Gondkiem, oraz „licznymi kapłanami diecezjalnymi"[7], do majątku Szczeglin, obecnie w gminie Mogilno, gdzie Niemcy utworzyli obóz przejściowy, a następnie, po wyczerpującym pieszym marszu do Inowrocławia, wywieziono ich do niemieckiego obozu koncentracyjnego Sachsenhausen koło Oranienburga. Po kilku miesiącach, 14 grudnia 1940 r., wszyscy uwięzieni, wraz z br. Marcinem Oprządkiem, zostali przetransportowani do KL Dachau. Tam br. Marcin otrzymał numer obozowy 22618. W Dachau spotkał bł. biskupa Michała Kozala oraz swojego przełożonego, bł. o. Narcyza Turchana. Tam też podzielił los tysięcy polskich duchownych i osób zakonnych prześladowanych przez niemieckiego okupanta. Był zmuszany do wyczerpującej pracy na plantacjach przyobozowych. Doświadczał głodu, upokorzeń i przemocy, żyjąc w nieludzkich warunkach obozowych. Współwięźniowie zapamiętali go jako człowieka modlitwy, bezgranicznie ufającego Opatrzności Bożej. W maju 1942 r. został zaliczony do grupy więźniów uznanych przez Niemców za niezdolnych do pracy. Był to element zbrodniczej praktyki wywożenia chorych, starszych i osłabionych więźniów do ośrodków zagłady Br. Marcin Oprządek miał wówczas 58 lat; w czasie I wojny światowej stracił palec u lewej ręki. To inwalidztwo oraz wiek mogły przyczynić się do zakwalifikowania go do tzw. transportu inwalidów. Wówczas Niemcy ogłosili, że „wszyscy starsi mają się zgłaszać na wyjazd do obozu specjalnego, w którym nie będą musieli tak ciężko pracować. Zgłosiło się na ten wyjazd wielu więźniów świeckich, a także spora grupa księży, między innymi także (...), br. Marcin Oprządek, mówiąc, »ja bez tego palca jestem przecież inwalidą«"[8]. Najprawdopodobniej br. Marcin nie był świadomy, czym w rzeczywistości były tzw. transporty inwalidów. Uwierzył zapewnieniom niemieckich oprawców, że zostanie skierowany do lżejszej pracy. Potwierdza to ówczesny pisarz obozowy Jan Domagała (1896-1957), autor pracy „Ci, którzy przeszli przez Dachau", który tak opisał, czym były tzw. transporty inwalidów: „polegał [on] na tym, że gestapowcy wybierali w blokach roboczych i rewirowych (szpitalnych) ludzi niezdolnych do pracy czy całkowicie, czy tylko czasowo. Wywozili ich pociągiem do stacji kolejowej w Mauthausen lub Linz, a stąd już autami urządzonymi jako komory gazowe przewozili ich wprost do tamtejszego krematorium. W czasie bowiem drogi uśmiercali ich gazem. W kartotece politycznej więźnia zamieszczano notatkę: 5, 6, 7 minut. (Tyle trwał proces zabijania). Autor ten dalej wyjaśnia: W takie transporty szli ludzie nie tylko starzy i kalecy, ale i młodzi, którzy nie byli zdolni do większego wysiłku. Wywożono ich z obozu, aby stracić jako »balast nieużyteczny«. Przy werbowaniu w transport SS-mani okłamywali nieszczęśliwe ofiary zapewnieniem, że pojadą na lekką robotę, w lepsze warunki bytowania. Wysyłani transportem nie byli już przyjęci do żadnego innego obozu czy więzienia, ale ich akta personalne wracały do Oddziału Politycznego SS w Dachau. Stąd bowiem wysyłano zawiadomienie rodzinom o śmierci. Zawiadomienia były wysyłane nie od razu. Było to z technicznych względów niemożliwe, a z propagandowych, rozumie się, nie wskazane. Stopniowo i z datą śmierci tego dnia, w którym sfabrykowano meldunek, donoszono o śmierci. Nic też dziwnego, że data śmierci w otrzymanych przez rodzinę zawiadomieniach nie zgadza się z datą trans- portu"[9]. Transport, którym wywieziono br. Marcina Oprządka, wyruszył 18 maja 1942 r. Liczył 116[10] więźniów. Wówczas wywożeni mieli już świadomość, że nigdy nie wrócą z tej podróży i że zapadły na nich wyroki śmierci. Błogosławiony br. Marcin wstąpił do zakonu, pragnąc zatroszczyć się o zbawienie swojej duszy. Swoją ziemską drogę zakończył. „w samochodowej komorze gazowej w drodze do krematorium , które mieściło się w zamku Hertheim koło Linzu"[11]. Ciało br. Marcina zostało spalone, a miejsce pochówku nie jest znane. Jego życie pozostaje świadectwem świętości ukrytej: ubogiej, pracowitej, wiernej i wytrwałej aż do końca. Ks. prof. Stanisław Librowski (1913-2002) współwięzień br. Marcina, wspominał go takimi słowami: „Oddał życie za Boga i Polskę. Cześć jego pamięci[12]". W Kościele katolickim w Polsce indywidualne wspomnienie liturgiczne bł. br. Marcina Oprządka obchodzone jest 18 maja[13]. 66. Błogosławiony o. Anastazy Pankiewicz OFM (1882-1942), właściwie Jakub Pankiewicz, urodził się 9 lipca 1882 r. w Nagórzanach, należących do parafii Nowotaniec koło Sanoka, jako syn Tomasza Pankiewicza i Tekli z domu Lenio. Ochrzczony został w swojej parafii w kościele pw. Św. Mikołaja. Przyszedł na świat w wielodzietnej rodzinie chłopskiej, w której fundament codziennego życia stanowiły głęboka religijność, pracowitość oraz przywiązanie do wartości chrześcijańskich. Atmosfera rodzinnego domu wywarła trwały wpływ na kształtowanie jego charakteru. Już od najmłodszych lat uczył się odpowiedzialności, sumienności i wrażliwości na potrzeby drugiego człowieka - cech, które w przyszłości będą wyraźnie widoczne w jego kapłańskiej i zakonnej posłudze. Do szkoły podstawowej uczęszczał w rodzinnych Nagórzanach, po czym (w latach 1896-1899) kontynuował edukację w gimnazjach w Sanoku i we Lwowie. Był młodzieńcem zdolnym, obowiązkowym i pobożnym. Coraz wyraźniej dojrzewało w nim również pragnienie całkowitego oddania życia Bogu. Ostatecznie, mając ukończone siedemnaście lat, 1 lutego 1900 r. przekroczył bramę klasztoru Zakonu Braci Mniejszych, rozpoczynając nowicjat w Zjednoczonej Prowincji Bernardyńsko-Reformackiej. Podczas obłóczyn Jakub otrzymał imię zakonne Anastazy. Po zakończeniu nowicjatu 2 lutego 1901 r. złożył pierwsze śluby zakonne. W następnym roku, w przemyskim gimnazjum, uzupełnił wykształcenie średnie. W 1902 r. rozpoczął studia filozoficzne w Konwencie św. Kazimierza w Krakowie. Po ich ukończeniu, dwa lata później zaczął studiować teologię w klasztorze św. Andrzeja we Lwowie. W tym samym czasie, 24 lutego 1904 r. złożył uroczystą profesję. Był to okres intensywnej formacji duchowej i intelektualnej. Współbracia zapamiętali go jako zakonnika niezwykle obowiązkowego, zdyscyplinowanego i pogodnego, który z jednakowym zaangażowaniem podchodził zarówno do modlitwy, jak i do powierzonych obowiązków. Nie szukał rozgłosu ani zaszczytów. Pragnął przede wszystkim wiernie realizować franciszkański ideał prostoty, ubóstwa i służby Kościołowi. Święcenia kapłańskie przyjął 1 lipca 1906 r. Rozpoczynając posługę kapłańską, dał się poznać jako gorliwy kaznodzieja oraz sumienny duszpasterz. Pierwszą placówką, do której został skierowany, był klasztor bernardynów w Wieliczce, gdzie pełnił obowiązki kaznodziei zwyczajnego i spowiednika. Wkrótce jednak przełożeni dostrzegli jego zdolności wychowawcze i organizacyjne. Już po roku powierzono mu odpowiedzialne zadania związane z formacją młodych zakonników. W grudniu 1907 r. został mianowany przez prowincjała o. Daniela Wincentego Magońskiego (1872-1943) magistrem nowicjatu we Włocławku. Funkcję tę pełnił w latach 1908-1911, przygotowując kandydatów do życia zakonnego. Było to stanowisko wymagające nie tylko gruntownej wiedzy teologicznej, ale przede wszystkim dojrzałości duchowej, roztropności oraz umiejętności towarzyszenia młodym ludziom w rozeznawaniu ich powołania. Po podziale (na bernardynów i reformatów) dotychczasowej prowincji zakonnej w 1911 r. pozostał w gałęzi bernardyńskiej w Prowincji Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny Zakonu Braci Mniejszych. Najpierw przebywał we Lwowie w Konwencie św. Andrzeja, gdzie przez pewien czas był wychowawcą kleryków, a następnie został przeniesiony do Krakowa jako kapelan sióstr bernardynek przy ul. Poselskiej. Każde kolejne zadanie wykonywał z charakterystyczną dla siebie gorliwością i spokojem. Nie ograniczał się jedynie do sprawowania sakramentów. Był również cenionym kierownikiem duchowym, umiejącym łączyć wymagania życia zakonnego z ojcowską życzliwością wobec powierzonych sobie osób. W pierwszej połowie 1914 r. został skierowany do Dżurkowa koło Kołomyi jako administrator tamtejszej parafii. Jednak wybuch I wojny światowej przyniósł zasadniczą zmianę w jego życiu i przerwał jego dotychczasową działalność, gdyż otrzymał nominację na kapelana wojskowego w stopniu kapitana. Posługiwał żołnierzom armii austro-węgierskiej oraz licznym Polakom przebywającym na terenie Węgier. W niezwykle trudnych warunkach wojennych niósł pomoc duchową, sprawował sakramenty, umacniał wiarę i podtrzymywał rodaków na duchu. Posługa wśród żołnierzy i uchodźców pozwoliła mu z bliska doświadczyć dramatu wojny oraz ludzkiego cierpienia, które na trwałe ukształtowały jego późniejszą działalność duszpasterską. Z tego okresu pochodzi również jego patriotyczne kazanie wydane drukiem we Lwowie w 1916 r., świadczące o głębokim umiłowaniu Ojczyzny i przekonaniu, że odrodzenie narodu powinno opierać się na trwałych wartościach chrześcijańskich. Po zakończeniu wojny powrócił do Krakowa. W 1919 r. został mianowany gwardianem macierzystego klasztoru św. Bernardyna ze Sieny - jednego z najważniejszych klasztorów bernardyńskich w Polsce. Kościół św. Bernardyna ze Sieny w Krakowie, fot. z książki Wiesław Murawiec OFM, Błogosławiony Anastazy Jakub Pankiewicz; Bernardyn i dzieje jego łódzkiej fundacji, Kraków 1999. Funkcję tę sprawował przez jedenaście lat. Był to niezwykle owocny okres jego życia. Współbracia podkreślali jego niezwykłe zdolności organizacyjne oraz umiejętność łączenia obowiązków przełożonego z intensywną pracą duszpasterską. Kierował gruntowną renowacją zabytkowego kościoła oraz klasztoru, troszcząc się zarówno o zachowanie cennych dzieł sztuki, jak i o godne warunki życia wspólnoty zakonnej. Dzięki jego staraniom odnowiono między innymi wyposażenie świątyni oraz przeprowadzono szeroko zakrojone prace konserwatorskie. Jednocześnie nie zaniedbywał obowiązków kaznodziejsko-duszpasterskich. Regularnie głosił kazania, prowadził rekolekcje i misje parafialne, współpracując z najwybitniejszymi kaznodziejami bernardyńskimi swojej epoki. W okresie sprawowania urzędu gwardiana wyróżniał się dalekowzrocznością i odwagą w podejmowaniu nowych inicjatyw. W latach 1926-1928 udzielił gościny organizującemu się Seminarium Duchownemu Diecezji Częstochowskiej, a następnie, po uzyskaniu zgody prowincji zakonnej, wydzierżawił część ogrodu klasztornego pod budowę jego przyszłej siedziby. Pozostawał w bliskich relacjach z pierwszym rektorem seminarium, ks. Karolem Makowskim (1882-1953), wspierając rozwój młodej diecezji. Równocześnie podejmował starania o utworzenie zakonnego zakładu wychowawczego w Przegorzałach, gdzie zakupił grunt od Konwentu kamedułów na Bielanach. Niestety do zakupionego gruntu nie można było dojechać, więc zamierzenie to nie zostało ostatecznie zrealizowane. Działanie to świadczyło o jego trosce o religijne i intelektualne wychowanie młodzieży, zwłaszcza młodzieży z rodzin ubogich, widząc w nich tych, którym Kościół powinien poświęcać szczególną uwagę. Zainteresowanie działalnością wychowawczą stanie się wkrótce jednym z najważniejszych rysów jego kapłańskiego życia. Właśnie wtedy ujawnił się jego wyjątkowy talent do tworzenia dzieł, które łączyły formację religijną z działalnością wychowawczą i społeczną. Liczne prace administracyjne i remontowe w klasztorze krakowskim nie przeszkodziły mu w działalności duszpasterskiej, szczególnie w okresach Wielkiego Postu. Wyjeżdżał do różnych parafii jako rekolekcjonista i misjo narz, współpracując czasami z popularnym wśród wiernych misjonarzem bernardyńskim, o. Czesławem Bogdalskim (1872-1951). Angażował się także w pracy administracyjnej jako promotor III Zakonu św. Franciszka oraz katecheta w Szkole Przemysłowej w Krakowie (ul. św. Sebastiana). Do ważnych wydarzeń tego okresu należały również jego ostatnie odwiedziny rodzinnej parafii w Nowotańcu około 1920 r. Przybył tam na zaproszenie ówczesnego proboszcza ks. Wojciecha Dobrowolskiego (?-1928). Podczas wygłoszonego kazania, w którym o. Anastazy nawiązywał do zbliżających się wyborów, apelował do wiernych, aby nie oddawali głosów na ugrupowania lewicowe pozostające w sprzeczności z nauką Kościoła. Wystąpienie to spotkało się z gwałtowną reakcją części zgromadzonych. Według zachowanej relacji „spotkał się wówczas z wrogim okrzykiem jednego z mężczyzn. Kazania nie pozwolono mu skończyć, ponieważ wierni w kościele rozpoczęli śpiew Godzinek. Niezrozumiany i prawdopodobnie dotknięty doznaną przykrością nie przyjeżdżał już do Nowotańca[14]". Wydarzenie to odsłania jedną z najbardziej charakterystycznych cech o. Anastazego. Pozostawał wierny swoim przekonaniom nawet wówczas, gdy narażały go one na niezrozumienie i sprzeciw. Nie zabiegał o popularność ani nie dostosowywał głoszonej nauki do oczekiwań słuchaczy. Postawa ta zapowiadała wybory, których dokona podczas niemieckiej okupacji. Pozostając wierny Ewangelii i powierzonym sobie ludziom, nie opuści Łodzi mimo grożącego mu niebezpieczeństwa, a swoją wierność przypieczętuje męczeńską śmiercią. Rok 1930 otworzył nowy i najważniejszy etap w życiu o. Anastazego Pankiewicza. Wówczas, za zgodą władz zakonnych oraz przy życzliwym wsparciu biskupa Wincentego Tymienieckiego (1871-1934), pierwszego ordynariusza właśnie utworzonej diecezji łódzkiej, podjął się organizacji nowej placówki bernardyńskiej w dynamicznie wówczas rozwijającej się Łodzi. Miasto, będące jednym z największych ośrodków przemysłowych II Rzeczypospolitej, doświadczało wówczas gwałtownego wzrostu liczby mieszkańców. Rozwojowi gospodarczemu brakowało jednak odpowiedniego zaplecza religijnego i wychowawczego. O. Anastazy dostrzegł w tym nie tylko wyzwanie, ale przede wszystkim pole do apostolskiej pracy. Ta jego ówczesna decyzja zapoczątkowała dzieło, które na trwałe związało jego imię z historią Kościoła łódzkiego i stało się największym osiągnięciem jego życia. Dzięki zgodzie i pomocy biskupa Tymienieckiego zakupiono na łódzkich Dołach 8-hektarową parcelę z niewielkim domem. Zamiarem o. Anastazego nie było jednak stworzenie jedynie kolejnego klasztoru. Już od początku myślał o powstaniu dużego ośrodka duszpasterskiego i wychowawczego, obejmującego klasztor, kościół oraz szkołę dla młodzieży. Była to koncepcja dalekowzroczna. Wykraczała wprawdzie poza możliwości finansowe prowincji bernardyńskiej, odpowiadała jednak rzeczywistym potrzebom szybko rozwijającego się miasta. W 1932 r. erygowano rezydencję zakonną. Jej pierwszym przełożonym został o. Anastazy Pankiewicz. Początkowo wspólnotę tworzyli, oprócz przełożonego, jeszcze jeden kapłan i jeden brat zakonny. Skromne początki nie zniechęcały jednak gorliwego zakonnika. Przeciwnie - z charakterystyczną dla siebie energią rozpoczął realizację ambitnych planów budowlanych i organizacyjnych. W ciągu kilku następnych lat pod jego kierunkiem wzniesiono okazały, trzypiętrowy gmach przeznaczony na klasztor oraz prywatne gimnazjum ogólnokształcące dla chłopców, które kilka lat później otrzymało status Kolegium Serafickiego. Powstała również tymczasowa świątynia pod wezwaniem św. Elżbiety, mająca służyć wiernym do czasu budowy znacznie większego kościoła, o którym o. Anastazy marzył od początku swojej działalności w Łodzi. Już od pierwszych miesięcy istnienia placówki rozwijało się duszpasterstwo mieszkańców szybko rozrastającej się dzielnicy Doły. Tempo realizacji inwestycji budziło powszechne uznanie. Jednocześnie nie brakowało głosów wyrażających obawy o możliwość sfinansowania tak rozległego przedsięwzięcia. Przełożeni zakonni zalecali ostrożność, proponując wznoszenie budynków skromniejszych i mniej kosztownych. Kościół i klasztor o.o. Bernardynów w Łodzi, fot. z książki Wiesław Murawiec OFM, Błogosławiony Anastazy Jakub Pankiewicz; Bernardyn i dzieje jego łódzkiej fundacji, Kraków 1999. O. Anastazy pozostawał jednak przekonany, że dzieła podejmowane dla dobra Kościoła powinny odpowiadać rzeczywistym potrzebom oraz służyć przyszłym pokoleniom. Ufając Bożej Opatrzności, szukał środków wszędzie tam, gdzie było to możliwe. Korzystał z ofiar wiernych, pomocy dobroczyńców oraz wsparcia Polonii. Szczególną więź utrzymywał z Polonią kanadyjską, która chętnie wspierała rozwijające się dzieło. W dowód wdzięczności przesyłał darczyńcom „dewocjonalia oraz produkowany według własnej receptury »leczniczy balsam«[15]", podtrzymując z nimi serdeczny i żywy kontakt. W 1937 r. o. Anastazy, mając „imprimatur prowincjała i arcybiskupa Lwowa[16]", próbował wydawać pismo Rycerz Chrystusowy. Niestety, po wydaniu pierwszego numeru, sprzeciw wizytatora generalnego nie pozwolił na kontynuowanie tej inicjatywy. Jeszcze w styczniu tego samego roku, o. Anastazy zainicjował powstanie pierwszego klasztoru Zgromadzenia Sióstr Antonianek od Chrystusa Króla. Zgromadzenie to oparte było na III regule św. Franciszka z Asyżu. Współzałożycielkami były trzy tercjarki franciszkańskie, z którymi współpracował już wcześniej podczas swojej posługi jako magister nowicjatu. Były to: Józefa Galczak, Waleria Bakalarska i Władysława Bartkowiak. Siostry posługiwały w zakrystii kościoła i opiekowały się najuboższymi uczniami. Założyły mały sierociniec i w miarę swoich możliwości pomagały rodzinom cierpiącym niedostatek, a nierzadko także głód. Zgromadzenie to „erygował kanonicznie, po śmierci założyciela, ks. bp Michał Klepacz, ordynariusz łódzki, w dniu 22 grudnia 1959 r.[17]". Zgromadzenie Antonianek istnieje i posługuje do dziś. Na początku września 1937 r. rozpoczęło działalność Prywatne Gimnazjum Męskie pod wezwaniem św. Antoniego Ojców Bernardynów. Uroczystego otwarcia i poświęcenia budynku dokonał ówczesny ordynariusz diecezji łódzkiej bp Włodzimierz Jasiński (1873-1965). Szkoła przyjmowała zarówno dzieci rodziców bardziej zamożnych, jak i dzieci rodzin robotniczych. Nie była to szkoła przygotowująca wyłącznie kandydatów do życia zakonnego. Zapewniała ona solidne wykształcenie ogólne, formację religijną oraz wychowanie oparte na wartościach chrześcijańskich. W 1938 r. dobudowano jeszcze dobrze wyposażoną salę gimnastyczną. W szkole prężnie rozwijały się harcerstwo oraz Sodalicja Mariańska. Generał Zakonu Braci Mniejszych, o. Leonard M. Bello (1882-1942), przesłał o. Anastazemu gratulacje oraz błogosławieństwo dla rozwijającego się dzieła. Natomiast ówczesne Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego oraz Kuratorium Okręgu Szkolnego Łódzkiego uznały gimnazjum za jedno z przodujących w całym kraju. W 1939 r. zakończył pełnienie obowiązków gwardiana klasztoru, dzięki czemu mógł całkowicie poświęcić się kierowaniu gimnazjum oraz realizacji dalszych planów budowlanych. „W tym też roku kapituła prowincji uchwaliła nadanie szkole charakteru Kolegium Serafickiego[18]". Rozwój bernardyńskiej placówki w Łodzi został brutalnie przerwany przez wybuch II wojny światowej. Wrzesień 1939 r. oznaczał początek dramatycznych wydarzeń, które miały całkowicie odmienić życie o. Anastazego i poddać najcięższej próbie jego wierność Bogu oraz zakonnemu powołaniu. Niemcy włączyli Łódź wraz z całym regionem do III Rzeszy. Już w grudniu 1939 r. Niemcy zamknęli gimnazjum i aresztowali część kadry nauczycielskiej. Następnie wypędzili zakonników z klasztoru, a kościół św. Elżbiety zamienili na stajnię i garaże. O. Anastazy mógł opuścić klasztor, jak uczynili to jego współbracia, i powrócić do niego po zakończeniu wojny. Świadomie wybrał jednak inną drogę. Postanowił pozostać „na miejscu za wszelką cenę[19]". Zamieszkał wówczas w domku grabarza przy cmentarzu na łódzkich Dołach. Nie ukrywał się przed władzami niemieckimi. Przeciwnie - jego adres był im doskonale znany, gdyż umieszczał go na wysyłanej przez siebie korespondencji. Za zgodą władz okupacyjnych odprawiał publicznie niedzielne Msze święte w cmentarnej kaplicy. Cały czas chodził w zakonnym habicie i jawnie, choć dyskretnie starał się posługiwać duszpastersko. 1 kwietnia 1940 r. został jednak aresztowany i osadzony w łódzkim więzieniu śledczym na ul. Sterlinga. Po siedemnastu dniach został zwolniony i pozwolono mu wrócić do dotychczasowego miejsca zamieszkania na cmentarzu. To pierwsze aresztowanie nie zachwiało jego decyzją. Nadal nosił zakonny habit, odprawiał Msze święte w kaplicy cmentarnej, posługiwał wiernym i trwał przy dziełach, które sam stworzył. Potajemnie nauczał religii i wspierał materialnie rodziny dotknięte przemocą i wysiedleniami. Mimo narastającego terroru oraz represji wymierzonych zarówno w ludność cywilną, jak i duchowieństwo oraz katolickie organizacje społeczne, nawet nie próbował opuścić miasta ani ukryć się przed okupantem. Zdawał sobie sprawę z grożących mu konsekwencji, dlatego zachowywał szczególną ostrożność. Nie zaprzestał jednak troski o parafian i powierzonych sobie młodych ludzi. Nie zamierzał ich opuszczać. Ta stanowcza postawa - konsekwentna obrona wartości chrześcijańskich i pomoc potrzebującym - ponownie zwróciła uwagę władz okupacyjnych. Był podejrzewany, podobnie jak większość polskich duchownych, o działalność konspiracyjną lub udzielanie pomocy Żydom i innym prześladowanym. Półtora roku po pierwszym zatrzymaniu, 6 października 1941 r. został ponownie aresztowany wraz z grupą kapłanów posługujących w okolicznych parafiach. Wszystkich osadzono w obozie przejściowym w Konstantynowie pod Łodzią. 30 października 1941 r. zostali przetransportowani do niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Dachau pod Monachium. Tam zmuszono o. Pankiewicza do zdjęcia habitu. Otrzymał obozowy pasiak i numer 28176. Warunki życia w obozie należały do wyjątkowo ciężkich. Jednak, jak wspominał także więzień z Dachau, ks. Ludwik Bujacz (1910-1946), o. Anastazy nieustannie pocieszał współbraci i niemal zawsze można było zobaczyć go uśmiechniętego. Niestety, stan jego zdrowia nieustannie się pogarszał. Miał już bez mała 60 lat. Bez względu na pogodę pracował po jedenaście godzin dziennie na plantacjach. Był szykanowany fizycznie i psychicznie, a jako kapłana pozbawiono go „dodatku żywnościowego przysługującego pracującym więźniom[20]". Stąd, gdy został przeznaczony do transportu inwalidów, nie protestował, tylko powiedział „Niech się dzieje wola Boża[21]". Świadomy czekającego go losu o. Anastazy zachował niezwykły spokój. Przed wyjazdem poprosił o możliwość spowiedzi u ks. Stefana Stępnia (1907-1993). Po przyjęciu sakramentu pojednania powiedział współwięźniom: „Jestem spokojny i gotowy na śmierć[22]". Jeszcze przed samym transportem pocieszał wszystkich. Kolejny ówczesny więzień obozowy i współbrat Anastazego Pankiewicza, o. Emil Seroka (1910- 1988) napisał: Pamiętam, jak dziś tę chwilę. Ściskał mnie (tzn. o. Pankiewicz o. Emila Serokę- dod. Autorski)- i pocieszając żegnał... Ściskając mu dłoń, czułem, że ściskam dłoń męczennika nazistowskiej podłości. Zginął bowiem śmiercią męczeńską, dusząc się w straszliwym gazie w drodze do Boga[23]". Jego życie dokonało się w obozie zagłady w Hartheim, na terenie Austrii. O. Anastazy wypełnił swoje życie miłością do ostatniego dnia, 20 maja 1942 r. Gdy więźniów ładowano do samochodu, wyciągnął ręce, by pomóc innym wsiąść. W tym samym momencie strażnik niemiecki przytrzasnął mu dłonie drzwiami więźniarki. Męczeńska śmierć o. Anastazego Pankiewicza była konsekwencją wyborów, których dokonywał przez całe życie. Heroizm nie rozpoczął się dopiero w Dachau. Wyrażał się już wcześniej - w decyzji pozostania z wiernymi mimo grożącego aresztowania, w trosce o powierzonych sobie ludzi, a następnie w postawie pełnej pokoju, przebaczenia i nadziei, jaką zachował w obozie koncentracyjnym. Wierność Chrystusowi okazała się dla niego ważniejsza niż własne bezpieczeństwo, a droga zakonnego ubóstwa i służby znalazła swoje dopełnienie w ofierze z życia. Bibliografia: Czerwińska Ewa, Polscy święci i błogosławieni, Warszawa 2013 r. Ks. Kaczmarek Tomasz, Sanktuarium Licheńskie i męczennicy, Marki b.r. S. Kałwa Justyna Joanna, Błogosławiony Anastazy Jakub Pankiewicz OFM (1882-1942); życie; dzieło; kult, Łódź 2009 r. https://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/06-12a.php3 (dostęp 08. 09. 2025 r.) Męczennicy za wiarę 1939-1945, praca zbiorowa, Warszawa 1996 r. Murawiec Wiesław OFM, Błogosławiony Anastazy Jakub Pankiewicz; Bernardyn i dzieje jego łódzkiej fundacji, Kraków 1999 r. Ks. Pawełek W., Patron na dzisiejsze czasy, „Dziennik Katolicki", nr 221, 1995 r. [1] Ks. Tomasz Kaczmarek, Sanktuarium Licheńskie..., s. 106. [2] Por. Męczennicy za wiarę 1939-1945, praca zbiorowa, Warszawa 1996, s. 286. [3] Męczennicy za wiarę..., s. 290. [4] Ks. Tomasz Kaczmarek, Sanktuarium Licheńskie..., s. 107. [5] Męczennicy za wiarę..., s. 292. [6] Tamże, s. 294. [7] Tamże. [8] Tamże, s. 295. [9] Tamże. [10] Tamże, s. 296. [11] Tamże. [12] Tamże. [13] Ewa Czerwińska, Polscy święci i błogosławieni, Warszawa 2013, s. 199. [14] S. Justyna Joanna Kałwa, Błogosławiony Anastazy Jakub Pankiewicz OFM (1882-1942); życie; dzieło; kult, Łódź 2009, s. 9. oraz Ks. W. Pawełek, Patron na dzisiejsze czasy, „Dziennik Katolicki", nr 221, 1995, s. 4. [15] S. Justyna Joanna Kałwa, Błogosławiony Anastazy Jakub Pankiewicz..., s.12. [16] Tamże, s. 19 [17] Męczennicy za wiarę..., s. 299. [18] S. Justyna Joanna Kałwa, Błogosławiony Anastazy Jakub Pankiewicz..., s. 17. [19] Tamże, s. 28. [20] Tamże, s. 31. [21] Tamże. [22] Wiesław Murawiec OFM, Błogosławiony Anastazy Jakub Pankiewicz; Bernardyn i dzieje jego łódzkiej fundacji, Kraków 1999, s. 16. [23] Tamże. Powrót |